24.11.2020 Harry Potter

Cóż, już od jakiegoś czasu marzyłem że kupię sobie w formacie *.mobi ładnie wydane siedem książek (tak naprawdę 7 części jednej historii) o Harrym Potterze. Znalazłem nawet taką ofertę na Pottermore to chyba wydawnictwo albo tylko strona należąca do J. K. Rowling, a najlepsze jest to że były po Polsku.

W tym miesiącu kupiłem te siedem części jednej historii za równowartość 64 funtów szterlingów, co przekładając na złotówki wyniosło coś powyżej 300 zł, było warto. Tyle że ściągnięte pliki były w formacie *.epub. Najpierw zainstalowałem Calibre ale za cholerę nie mogłem znaleźć gdzie w tym kurestwie ustawia się format pliku. Znalazłem jednak taką stronę na której można przekonwertować z *.epub na *.mobi.

Przekonwertowało bez błędów i od razu wrzuciłem pliki na czytnik oraz na chmurę Google (link jest obok). Spojrzałem na tę konwersję na czytniku i wszystko jest ok, czytam “Kamień Filozoficzny” od wczoraj, jak na razie Harry wkroczył do sali gdzie pewien stary kapelusz będzie przydzielał do którego domu będzie należał.

15.11.2020 Wpróbowała i zrozumiała.

Moja Mama w końcu zażyczyła sobie Windowsa 10 na komputerze, na którym zainstalowałem jej Fedorę 33 Workstation ze środowiskiem Gnome 3. Wczoraj rano poszedłem wpłacić pieniądze do wpłatomatu i po powrocie kupiłem *.iso z Windowsem 10 Home, no ale okazało się że nie zmieści się na standardowej płycie DVD. Poszedłem do pracy gdzie kupiłem przez internet dwu-warstwową płytę DVD która ma dwa razy więcej miejsca, no ale zanim przyślą płytę trzeba zainstalować tą windę, no i wymyśliłem że zrobię to z pena. Jak wróciłem do domu, zamontowałem to iso jako płytę w systemie i zacząłem zgrywać jej zwartość na ten gwizdek (Kingston DataTraveler 11).

Okazało się że się nie mieści  mimo że na pendrivie jest miejsca 32 GB to jednak się nie mieści. Wyczytałem że na pamięci sformatowane w fat32 nie przeniesie się plików większych niż 4 GB, więc sformatowałem go do NTFS i dało się. W między czasie zszedłem na dół i moja Mama powiedziała że nie potrzebuje reinstalacji systemu bo ten który jest już zainstalowany nawet jej się podoba. Tak to jest z tym Linuksem że wygląda dużo lepiej względem Windowsa 10

13.11.2020 Sterowniki

Oczywiście i jak najbardziej przecież to produkt Microsoftu, jak to miało się nie gryźć, próbowałem dosłownie przed chwileczką zainstalować sterownik do karty sieciowej, odnalazł co to za karta ale sterownika nie przyjął, bo jakże by inaczej. Jak wrócę z pracy spróbuję zainstalować Fedorę 33 z Xfce, ciekawe czy to coś da, to w sumie najnowsza wersja tego distro więc kto wie ?

12.11.2020 EFI i inne historie.

Już się skumałem że to EFI to partycja rozruchowa i co najdziwniejsze nie mogłem zainstalować linuxa na komputerze mojej Mamy, próbowałem i tak i siak i gówno z tego było, co ciekawe ten komputer to Acer i najlepsze jest to że był kupiony z Windowsem 10 i nie było do niego ani płytki z systemem, ani ze sterownikami (pewnie starzy gdzieś posiali). Na szczęście sterowniki udało się ściągnąć z internetu, a na kompie wylądował Windows 7, tyle że sterowniki są dla Windowsa 10, jutro zobaczę czy będą się gryzły.

11.11.2020 Konfiguracja linuxa po instalacji.

Przed rozpoczęciem procesu instalacji należy się zastanowić jaką dystrybucję linuxa chcemy. Przez dystrybucję rozumiem system operacyjny wypuszczony przez firmę, albo przez społeczność programistów. Czy chcemy by instalacja była niejako ciągiem w którym ustawiamy tylko nazwę użytkownika i hasło, czy raczej czujemy się jak master i chcemy zainstalować dystrybucję w której proces instalacji to instalowany pakiet po pakiecie (to raczej dla tych którzy to lubią). Wybraliśmy zatem Fedorę albo Debiana, oprócz tego jest ich cała masa ale pierwszymi byli Slackware, Debian, Red Hat (był wtedy za darmo, potem tą darmową wersję nazwano Fedorą)

No ale zainstalowaliśmy tego Linuxa, nazywamy to Linuxem bo Linux to jądro inaczej mówiąc kernel, reszta to już wymysły. Są programy, pakiet biurowy, cuś do odtwarzania muzyki, pakiet biurowy, no same najpotrzebniejsze aplikacje. Komuś kto się na tym nie zna mogłoby to wystarczyć, ale Nam nie wystarcza. Pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić to zadbać o repozytoria z których będziemy instalować programy. W Debianie i pochodnych od niego plik tekstowy z adresami serwerów z którego korzysta APT jest umiejscowiony /etc/apt/ ten plik nazywa się sources.list. Włazimy więc tutaj i przeklejamy te adresy do tego pliku.

Natomiast w Red Hatach więc i w Fedorze jest to troszkę namotane bo każdy adres serwera lustrzanego znajduje się w oddzielnym pliku, dlatego aby ubogacić repo w Fedorze trzeba szukać w internecie. No dobrze, ubogaciliśmy to repo więc teraz trzeba uczynić tego drania user friendly. Załóżmy że nie podoba nam się przeglądarka internetowa którą nam dali no to trzeba zainstalować coś innego. Jeśli chcemy Chrome zamiast Firefoxa no to trzeba ten Chrome instalować z pliku *.deb które ściąga się ze strony.

Tak samo jeśli ktoś używa Skype, jego też się ściąga z internetu jako *.deb i Minecraft i wiele programów których nie ma w repozytoriach, na szczęście vlc jest w repozytoriach jeśli parole nam nie pasuje (chociaż też odtwarza wszystkie pliki wideo i muzyczne i nawet wczytuje napisy do filmów, bo to taki kombajn). No ale kiedy trzeba zainstalować to vlc i usunąć to parole to:

sudo apt-get install vlc -y && apt-get remove parole -y

No i tutaj wypadało by nadmienić że ten apt mimo że ma moce superkrowy to jednak ten instalator występuje w systemach których protoplastą jest Debian i tu jest jeden wyjątek bo jest inna linia systemów opartych na Debianie, mianowicie systemy oparte o Arch Linux. Tam programiści odpowiedzialni za to distro stwierdzili że nie będzie się im w systemie szarogęsił jakiś apt i stworzyli własny instalator, pacman.

sudo pacman install vlc -y && pacman remove parole -y

Piszę instalator dlatego byście zrozumieli co to jest, a powinienem pisać że to jest menedżer pakietów co jest nudną nazwą jak flaki z olejem. Ale to jeszcze nie koniec, bo w Red Hatach instalatorem było yum, a teraz jest dnf.

sudo dnf install vlc -y && dnf remove parole -y

I tak to jest że powłoka to nie jest jakaś czarna magia i jeśli nawet czegoś nie wiemy to pytamy Wujka Google. Zwykle jest tak że nie trzeba instalować dodatkowych rzeczy jak kodeki (jak to było drzewiej), bo te dodatkowe rzeczy instalują się razem z tym vlc. Zapewne będziecie chcieli usunąć jakieś programy które nie będą Wam przydatne ale to można zrobić za pomocą menedżera oprogramowania.

No Ja po instalacji systemu, jak już zrobiłem sobie te repozytoria wywalam tego firefoxa, to parole czy totema (chociaż totem jest całkiem spoko) bo wolę vlc i chrome. Mam swoje ulubione programy: shotwell, gthumb, rhythmbox, vlc, sound-juicer, easytag, picard.

sudo apt-get install shotwell gthumb rhythmbox vlc picard easytag

Można je instalować za pomocą jednego polecenia, albo w tym menedżerze programów, jeśli nie znamy nazwy programu, ale im dłużej będziecie używać linuxa tym więcej poznacie komend czy nazw programów, z resztą wszystkie te informacje można znaleźć w internecie.

10.11.2020 Debian jako desktop ? Czemu nie.

Zainstalowałem to nowe Xubuntu 20.10, które wyszło w Październiku, no i niby wszystko było ok, tyle że przy starcie środowiska graficznego gdy wyświetlał mi się pulpit i ikony, krótko po tym wyskakiwało drobne okienko które w tytule miało “Wystąpił błąd”. Poza tym żadnej innej informacji, puste okno. To przy każdym uruchomieniu nowego Xubuntu.

Oczywiście stwierdziłem że Xubuntu jest spartolone, zapewne dla tego że Canonical producent tego systemu operacyjnego zostało przejęte przez Microsoft, więcej na ten temat można wywnioskować przy tworzeniu partycji, cały os siedzi nie na partycji której punkt montowania jest / (to jest katalog główny, tak przynajmniej było do tej pory), musiałem stworzyć partycję EFI (to była partycja systemowa, a tak samo jest w Windowsie), a jej system plików to nie ext4, ale fat32. To bardzo znamienne. Jak już zapewne gdzieś o tym pisałem Windows 10 to jest jeden wielki shit, a skoro został wypuszczony przez Microsoft to niech spierdala tak samo jak Xubuntu 20.10.

Co zatem jeśli nie Windows 10 czy Xubuntu 20.10 ? Chciałem sobie zainstalować Fedorę 33 WorkStation, ale konfiguracja coś mi nie poszła dlatego zdecydowałem że dla mojego staruszka (Asus N61VG) dobry będzie Debian, zainstalowałem więc to distro i wybrałem do niego środowisko graficzne Gnome (pisałem już o tym że jest całkiem wygodne, ale pamięciożerne więc warto Xfce albo Mate) całkiem wygodne środowisko graficzne.

Zainstalowałem więc i zacząłem doprowadzać go do stanu używalności jako desktop system. Odpowiadając zatem na pytanie zawarte w tytule, tak Debian może służyć jako desktop system, ponadto jako serwer poczty, serwer www, serwer baz danych, serwer ftp. Z resztą jak każde distro. Jeśli chcielibyście  Linuxa jako OS na waszych komputerach domowych, to pierwsza dobra wiadomość jest taka że obraz *.iso można ściągnąć za darmo, druga dobra wiadomość jest taka że to bardzo stabilny system operacyjny, a dobrze skonfigurowany będzie służył przez lata.

Jutro postaram się wrzucić tutaj wpis o tym jak skonfigurować system zaraz po instalacji. Będę to pisał na podstawie Debiana bo akurat używam, nadmienię zatem jeśli będą jakieś różnice z innymi systemami.

05.11.2020 Legimi

To ciekawe że można sobie zrobić tak że za pomocą tego Legimi można sobie czytać i czytać, chociaż według mnie to jest taka e-biblioteka w której wykupuje się abonament i w ramach tego abonamentu można sobie wypożyczać książki, tylko wypożyczać, nie dostanie się ich na własność i ok. Oferta jest skierowana do osób które pochłaniają kilkadziesiąt książek rocznie, za 395 zł i 88 gr rocznie można czytać i czytać, a chwalą się że mają ponad 60 000 pozycji na czytnik i nieco mniej audiobooków.

Prócz tego Legimi jest księgarnią w której można kupować ebooki poza abonamentem, to nawet ciekawe bowiem prócz tego że można kupować, Legimi daje niezły bonus. Jest tam taki klub czytelniczy, nazywa się to Klub Mola Książkowego. No i w tym klubie zbiera się punkty za różne czynności które się wykonuje w Legimi no i za te punkty można np. mieć książki po obniżonej cenie, z resztą już za założenie konta Trylogia Ciągu która kosztowała 59 zł po założeniu konta kosztuje 57 zł. Koszt książek może być jeszcze niższy, o ile uzbiera się odpowiednią ilość punktów.

Jest jednak jeden szkopuł w tej całej historii, może i mogę kupić tę książkę za 57 zł ale właśnie sprawdziłem czy nie będzie gdzieś po niższej cenie, no i proszę, Gandalf oferuję tę samą książkę za 48 zł i 90 gr. Piszę ten wpis bo co niektórzy pieją na temat tego Legimi, otóż trzeba zrobić trochę zakupów żeby była zniżka, ale zawsze znajdzie się książkę taniej w innym miejscu, kolejny przykład: Jakub Małecki – Horyzont cena w Legimi 31 zł i 14 gr, cena w Woblink 20 zł. Więc żeby się nie przejmować tymi różnicami w cenach można wykupić abonament za 32 zł i 99 gr miesięcznie i można czytać i czytać.

Chociaż jak będę kupował w Legimi to w efekcie ceny będą jeszcze niższe niż u konkurencji, a Ja wolę mieć e-książki na własność, bo jak przeczytam i stwierdzę że fajna to jest wysoce prawdopodobne że w przyszłości wrócę do tej książki i dobrym przykładem jest tutaj Trylogia Ciągu.