15.02.2021 Z digitalizowanego przez analog do cyfrowego.

Pamiętam że jeszcze w latach dziewięćdziesiątych Sony chwaliło się cyfrowym odtwarzaczem, chodziło oczywiście o odtwarzacz Minidisc, oczywiście z tym cyfrowym odtwarzaczem to był wybieg marketingowy, ale znowu nie koniecznie.

Jeśli by się przyjrzeć to zgrywając płytę CD na Minidisc, to dźwięk jest kompresowany płyta Minidisc ma w stosunku do CD mniej miejsca i stąd ta kompresja. Ale gdyby tak nagrać tę płytę dając sygnał nie z odtwarzacza CD tylko z odtwarzacza plików.

Wczoraj podłączyłem swoje Sony za pomocą kabla chinch-jack do amplitunera połączonego kablem chinch-chinch (właściwie dwoma) do decku MD i nagrałem widoczną powyżej płytkę. Zastanawia mnie tylko jak to jest z *.flac do MD.

27.01.2021 Ballada o czystych butach.

Posiadając buty zrobione ze skóry licowej każdy Pan, każda Pani by na co dzień chodzić w lśniących butach powinien/inna zrobić co następuje. Ale najpierw opiszę w jaki sposób Ja doprowadzam buty do czystości.

Będą potrzebne szczotka z sztywnym włosiem (do usuwania opornych zabrudzeń) i szczotka z miękkim włosiem do nakładania pasty oraz druga szczotka z miękkim włosiem do glancowania. Pasta w puszce, żadna płynna pasta gdyż płynne pasty nie zapewnią takiego zapastowania które będzie trwałe. Więc najpierw trzeba oczyścić, jeśli Wasze obuwie jest po prostu brudne to umyć wodą i osuszyć. Do usunięcia lekkich zabrudzeń można użyć tej trzeciej (oraz druga szczotka z miękkim włosiem) szczotki.

Otwieracie puszkę z pastą do butów (w moim przypadku była to czarna pasta, w wypadku jeśli buty są w innym kolorze radziłbym użyć pasty bezbarwnej) i bierzecie pierwszą szczotkę z miękkim włosiem i nabieracie pastę z puszki. Następnie trzymając szczotkę włosiem w kierunku buta “chlastamy” po kolei miejsce przy miejscu pamiętając o tym be nabierać pasty na szczotkę. Kiedy buty (patrz wyżej) są już napastowane odstawiamy je na trzy minuty żeby pasta się wchłonęła.

Potem używamy bawełnianej szmatki i obcieramy obuwie z pasty która się nie wchłonęła. Kolejna czynność nie jest ładna, ale moim skromnym zdaniem trzeba to zrobić w ten, a nie inny sposób bo ślina ma trochę inną gęstość, a nasze usta do spóły z językiem umieją ją dozować (to szybki sposób doprowadzenia butów do stanu używalności). Bierzemy zatem tę drugą/trzecią szczotkę i plujemy na but, ale tylko minimalnie i “chlastamy” tą miękką szczotką but by rozprowadzić tę wilgoć, a co za tym idzie glancować buta (patrz wyżej). Myślę że cała czynność nie zajmuje więcej niż 5 minut. Skoro mamy buty wypastowane i wyglancowane to możemy wybrać się na miasto.

Po powrocie z miasta zauważamy że że buty są jakieś przykurzone, z tyłu do podeszwy poprzyczepiały się jakieś śmiecie. Pomoże nam ta drugą szczotka z miękkim włosiem, czasem trzeba będzie napluć na zabrudzenie i w ten sposób utrzymacie but w dobrym stanie, a takie pastowanie wystarczy na jakieś 0,5 roku.

10.12.2020 Kindle 10

Mam nowy czytnik, od dwóch dni używam czytnika Kindle 10, w sumie niczym specjalnym się nie różni od Kindle 8 (którego używałem dotychczas) poza dwoma rzeczami.

Mianowicie, posiada ekran dotykowy ale już nie w technologi podczerwieni dzięki której dało się używać czytnika mając na rękach rękawiczki, Kindle 10 już tego nie potrafi, bowiem zmienili podczerwień na folię dotykową i w rękawiczkach już się go nie obsłuży. Ale jest rozwiązanie tego problemu, potrzebne jest coś metalowego z szerokim dnem na przykład puszka po pepsi albo kubotan.

Kubotanem można zmieniać strony ale trzeba przykładać szczyt do ekranu i strona się zmienia, tak samo dotykając ukosem za pomocą puszki po pepsi to też zmieni stronę. Ale to nie wszystko bo jest jeszcze jedna nowinka mianowicie ekran jest podświetlany, tym światłem można sterować stopniując je, dzięki czemu można czytać w ciemnościach. To światło jest zimne ale w niczym to nie przeszkadza.

Pozostałe funkcje raczej bez zmian w stosunku do Kindle 8. Odkryłem dzisiaj że czytnik w etui mieści się w kieszeni moich służbowych spodni, więc kiedy chcę poczytać jak galeria zostanie już zamknięta a Ja zostaję na pasażu żeby przypilnować kina nie muszę już wtykać czytnika za pas. Dziwne jest to że nie skumałem się wcześniej bo Kindle 8 ma taki sam rozmiar.

Ostatnio na wieczornej służbie po zamknięciu robili coś z elektryką i wyłączyli światło, wspomagałem się neonem który świecił (inna linia) ale pomyślałem że dobrze by było mieć ten nowy czytnik (został w domu) i podświetlić sobie tekst, teraz mam tę możliwość.

24.11.2020 Harry Potter

Cóż, już od jakiegoś czasu marzyłem że kupię sobie w formacie *.mobi ładnie wydane siedem książek (tak naprawdę 7 części jednej historii) o Harrym Potterze. Znalazłem nawet taką ofertę na Pottermore to chyba wydawnictwo albo tylko strona należąca do J. K. Rowling, a najlepsze jest to że były po Polsku.

W tym miesiącu kupiłem te siedem części jednej historii za równowartość 64 funtów szterlingów, co przekładając na złotówki wyniosło coś powyżej 300 zł, było warto. Tyle że ściągnięte pliki były w formacie *.epub. Najpierw zainstalowałem Calibre ale za cholerę nie mogłem znaleźć gdzie w tym kurestwie ustawia się format pliku. Znalazłem jednak taką stronę na której można przekonwertować z *.epub na *.mobi.

Przekonwertowało bez błędów i od razu wrzuciłem pliki na czytnik oraz na chmurę Google (link jest obok). Spojrzałem na tę konwersję na czytniku i wszystko jest ok, czytam “Kamień Filozoficzny” od wczoraj, jak na razie Harry wkroczył do sali gdzie pewien stary kapelusz będzie przydzielał do którego domu będzie należał.

13.11.2020 Sterowniki

Oczywiście i jak najbardziej przecież to produkt Microsoftu, jak to miało się nie gryźć, próbowałem dosłownie przed chwileczką zainstalować sterownik do karty sieciowej, odnalazł co to za karta ale sterownika nie przyjął, bo jakże by inaczej. Jak wrócę z pracy spróbuję zainstalować Fedorę 33 z Xfce, ciekawe czy to coś da, to w sumie najnowsza wersja tego distro więc kto wie ?

12.11.2020 EFI i inne historie.

Już się skumałem że to EFI to partycja rozruchowa i co najdziwniejsze nie mogłem zainstalować linuxa na komputerze mojej Mamy, próbowałem i tak i siak i gówno z tego było, co ciekawe ten komputer to Acer i najlepsze jest to że był kupiony z Windowsem 10 i nie było do niego ani płytki z systemem, ani ze sterownikami (pewnie starzy gdzieś posiali). Na szczęście sterowniki udało się ściągnąć z internetu, a na kompie wylądował Windows 7, tyle że sterowniki są dla Windowsa 10, jutro zobaczę czy będą się gryzły.

11.11.2020 Konfiguracja linuxa po instalacji.

Przed rozpoczęciem procesu instalacji należy się zastanowić jaką dystrybucję linuxa chcemy. Przez dystrybucję rozumiem system operacyjny wypuszczony przez firmę, albo przez społeczność programistów. Czy chcemy by instalacja była niejako ciągiem w którym ustawiamy tylko nazwę użytkownika i hasło, czy raczej czujemy się jak master i chcemy zainstalować dystrybucję w której proces instalacji to instalowany pakiet po pakiecie (to raczej dla tych którzy to lubią). Wybraliśmy zatem Fedorę albo Debiana, oprócz tego jest ich cała masa ale pierwszymi byli Slackware, Debian, Red Hat (był wtedy za darmo, potem tą darmową wersję nazwano Fedorą)

No ale zainstalowaliśmy tego Linuxa, nazywamy to Linuxem bo Linux to jądro inaczej mówiąc kernel, reszta to już wymysły. Są programy, pakiet biurowy, cuś do odtwarzania muzyki, pakiet biurowy, no same najpotrzebniejsze aplikacje. Komuś kto się na tym nie zna mogłoby to wystarczyć, ale Nam nie wystarcza. Pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić to zadbać o repozytoria z których będziemy instalować programy. W Debianie i pochodnych od niego plik tekstowy z adresami serwerów z którego korzysta APT jest umiejscowiony /etc/apt/ ten plik nazywa się sources.list. Włazimy więc tutaj i przeklejamy te adresy do tego pliku.

Natomiast w Red Hatach więc i w Fedorze jest to troszkę namotane bo każdy adres serwera lustrzanego znajduje się w oddzielnym pliku, dlatego aby ubogacić repo w Fedorze trzeba szukać w internecie. No dobrze, ubogaciliśmy to repo więc teraz trzeba uczynić tego drania user friendly. Załóżmy że nie podoba nam się przeglądarka internetowa którą nam dali no to trzeba zainstalować coś innego. Jeśli chcemy Chrome zamiast Firefoxa no to trzeba ten Chrome instalować z pliku *.deb które ściąga się ze strony.

Tak samo jeśli ktoś używa Skype, jego też się ściąga z internetu jako *.deb i Minecraft i wiele programów których nie ma w repozytoriach, na szczęście vlc jest w repozytoriach jeśli parole nam nie pasuje (chociaż też odtwarza wszystkie pliki wideo i muzyczne i nawet wczytuje napisy do filmów, bo to taki kombajn). No ale kiedy trzeba zainstalować to vlc i usunąć to parole to:

sudo apt-get install vlc -y && apt-get remove parole -y

No i tutaj wypadało by nadmienić że ten apt mimo że ma moce superkrowy to jednak ten instalator występuje w systemach których protoplastą jest Debian i tu jest jeden wyjątek bo jest inna linia systemów opartych na Debianie, mianowicie systemy oparte o Arch Linux. Tam programiści odpowiedzialni za to distro stwierdzili że nie będzie się im w systemie szarogęsił jakiś apt i stworzyli własny instalator, pacman.

sudo pacman install vlc -y && pacman remove parole -y

Piszę instalator dlatego byście zrozumieli co to jest, a powinienem pisać że to jest menedżer pakietów co jest nudną nazwą jak flaki z olejem. Ale to jeszcze nie koniec, bo w Red Hatach instalatorem było yum, a teraz jest dnf.

sudo dnf install vlc -y && dnf remove parole -y

I tak to jest że powłoka to nie jest jakaś czarna magia i jeśli nawet czegoś nie wiemy to pytamy Wujka Google. Zwykle jest tak że nie trzeba instalować dodatkowych rzeczy jak kodeki (jak to było drzewiej), bo te dodatkowe rzeczy instalują się razem z tym vlc. Zapewne będziecie chcieli usunąć jakieś programy które nie będą Wam przydatne ale to można zrobić za pomocą menedżera oprogramowania.

No Ja po instalacji systemu, jak już zrobiłem sobie te repozytoria wywalam tego firefoxa, to parole czy totema (chociaż totem jest całkiem spoko) bo wolę vlc i chrome. Mam swoje ulubione programy: shotwell, gthumb, rhythmbox, vlc, sound-juicer, easytag, picard.

sudo apt-get install shotwell gthumb rhythmbox vlc picard easytag

Można je instalować za pomocą jednego polecenia, albo w tym menedżerze programów, jeśli nie znamy nazwy programu, ale im dłużej będziecie używać linuxa tym więcej poznacie komend czy nazw programów, z resztą wszystkie te informacje można znaleźć w internecie.

10.11.2020 Debian jako desktop ? Czemu nie.

Zainstalowałem to nowe Xubuntu 20.10, które wyszło w Październiku, no i niby wszystko było ok, tyle że przy starcie środowiska graficznego gdy wyświetlał mi się pulpit i ikony, krótko po tym wyskakiwało drobne okienko które w tytule miało “Wystąpił błąd”. Poza tym żadnej innej informacji, puste okno. To przy każdym uruchomieniu nowego Xubuntu.

Oczywiście stwierdziłem że Xubuntu jest spartolone, zapewne dla tego że Canonical producent tego systemu operacyjnego zostało przejęte przez Microsoft, więcej na ten temat można wywnioskować przy tworzeniu partycji, cały os siedzi nie na partycji której punkt montowania jest / (to jest katalog główny, tak przynajmniej było do tej pory), musiałem stworzyć partycję EFI (to była partycja systemowa, a tak samo jest w Windowsie), a jej system plików to nie ext4, ale fat32. To bardzo znamienne. Jak już zapewne gdzieś o tym pisałem Windows 10 to jest jeden wielki shit, a skoro został wypuszczony przez Microsoft to niech spierdala tak samo jak Xubuntu 20.10.

Co zatem jeśli nie Windows 10 czy Xubuntu 20.10 ? Chciałem sobie zainstalować Fedorę 33 WorkStation, ale konfiguracja coś mi nie poszła dlatego zdecydowałem że dla mojego staruszka (Asus N61VG) dobry będzie Debian, zainstalowałem więc to distro i wybrałem do niego środowisko graficzne Gnome (pisałem już o tym że jest całkiem wygodne, ale pamięciożerne więc warto Xfce albo Mate) całkiem wygodne środowisko graficzne.

Zainstalowałem więc i zacząłem doprowadzać go do stanu używalności jako desktop system. Odpowiadając zatem na pytanie zawarte w tytule, tak Debian może służyć jako desktop system, ponadto jako serwer poczty, serwer www, serwer baz danych, serwer ftp. Z resztą jak każde distro. Jeśli chcielibyście  Linuxa jako OS na waszych komputerach domowych, to pierwsza dobra wiadomość jest taka że obraz *.iso można ściągnąć za darmo, druga dobra wiadomość jest taka że to bardzo stabilny system operacyjny, a dobrze skonfigurowany będzie służył przez lata.

Jutro postaram się wrzucić tutaj wpis o tym jak skonfigurować system zaraz po instalacji. Będę to pisał na podstawie Debiana bo akurat używam, nadmienię zatem jeśli będą jakieś różnice z innymi systemami.

23.07.2020 Ograniczanie rozchodu.

W ramach działań wymienionych w tytule tego wpisu, ograniczam swój rozchód i w związku z tym działaniem zrezygnowałem z dalszego subskrybowania HBO GO, to będzie jakieś 24 zł i 90 gr na miesiąc, niby nie wielka kwota, ale w ciągu roku zrobi się z tego prawie 300 zł. Trzy stówy można już zainwestować w srebrną monetę z liściem klonowym, to czyste srebro będzie można sprzedać za wyższą cenę kiedy skończy się bessa i cena złota zacznie spadać, a cena srebra wzrastać. Netflixa zostawiłem, mimo że jest droższy bo 43 złote, ale też częściej patrzyłem w Netflixa a HBO leżało odłogiem.

Druga sprawa to jak płacić mniej. Mianowicie to nowe radio wystartowało już jakiś czas temu, ale to radio którego nie usłyszymy na żadnej częstotliwości bo to radio które streamuje sygnał przez internet. No i spoko, myślałem że kupie sobie jakiś mały radioodbiornik żeby podłączyć go do amplitunera mojego zestawu HiFi no i będę go wykorzystywał by słuchać tej stacji na tym sprzęcie. Ale wpadłem na pomysł, bo do słuchania w nocy używam mojego zapasowego smartphone’a TP Link Nefos przez którego łączę się z siecią przez WiFi i przez głośniczek który ma na pleckach płynie muzyka emitowana przez to radio (w nocy nadają samą muzykę, ale żeby za dnia słuchać audycji na tym radiu to można podłączyć tego smartphone’a przez taki kabel do amplitunera i będzie można słuchać tego radia przez HiFi.

I teraz Radyjko z WiFi żeby słuchać radia internetowego to ceny kształtują się w następujący sposób 100 zł – 2000 zł, natomiast kabel kosztował wraz z wysyłką jedynie 38 zł. Jest oszczędność ?

16.07.2020 Moka

Chcesz się napić kawy w stylu Włoskim ? Nie trzeba iść do kawiarni, możesz zrobić Cappuccino, Cafe Late, Mcchiato czy Flat White w domu, ta ostatnia pozycja pochodzi z Antypodów, nie odważę się tutaj określić czy wymyślili Flat White w Australii czy w Nowej Zelandii (Ja wolałbym by była to Nowa Zelandia), w każdym bądź razie oba kraje spierają się między sobą o to gdzie wynaleziono ten napój kawowy od lat.

Moka inaczej Bialetti Moka Express występuje w pojemnościach 1tz, 2tz, 3tz, 4tz, 6tz, 9tz, 10tz, 12tz, 18tz; mowa tu tylko o klasycznej aluminiowej wersji. Ja posiadam 1tz, bowiem uważam że jeśli ma być to napar we Włoskim stylu to pije się go w filiżankach od espresso bo Moka 1tz mieści 50 ml naparu, taka ilość jest zapewne dwa razy mniej gęsta od espresso (25 ml) i dla tego musi być jej 50 ml (choć to zapewne moje konfabulacje).

Taka maszynka Bialettiego jest złożona z kilku części, czajniczek do którego wlatuje napar wypchnięty przez słupek znajdujący się w środku czajniczka, uszczelkę która przytrzymuje sitko i uszczelnia całą dolną cześć czajniczka, a sitko ma za zadanie przepuścić napar ale nie przepuszczać przemiału co nie udaje się bo pył zawarty w przemiale i tak przeleci przez te oczka. U dołu jest “lejek” wsadzony w zbiorniczek na wodę który posiada zawór bezpieczeństwa albowiem Moka jest urządzeniem które wytwarza ciśnienie (jakieś 1,2 bara) by przepchnąć gorącą wodę dołem lejka w kierunku przemiału który znajduje się w lejku, następnie to wszystko się zaparza i ciśnienie przeciska napar do czajniczka. Ciśnienie wypycha wodę do naparu, a napar wypycha do czajniczka, w momencie w którym woda nie mogła by w jakiś sposób przedostać się do przemiału i ciśnienie jeszcze by wzrosło to zadziała zawór bezpieczeństwa, widziałem to.

Najpierw mielimy kawę na drobny piasek (w Comandante 18 kliknięć), do zbiorniczka wlewamy wrzątek i wkładamy tam lejek z wsypanym doń przemiałem i stawiamy na ogniu (jeśli chcecie postawić na płycie indukcyjnej to potrzebna będzie płytka która nagrzewać się będzie od indukcji i nagrzewać będzie naszą Mokę).

Kiedy napar zacznie już wyciekać do czajniczka i kiedy zmieni kolor na jaśniejszy to wtedy zdejmujemy Mokę z ognia i stawiamy z dala, wówczas ekstrakcja zostanie przerwana. Inaczej do naparu wlatywała by jeszcze woda. Napar z Moki  jest mocny w smaku podobnie jak espresso, to nie ta gęstość (espresso jest  wytwarzane z bardzo drobno mielonej kawy którą ekstrahuje woda pod ciśnieniem 8 – 9 barów czyli sporo więcej niż Moka) i nie ma cremy.

Polecam, pamiętajcie jednak by po tym jak Moka wystygnie Mokę umyć, wypłukać i wytrzeć do sucha, dbajcie o sprzęt do parzenia kawy, a posłuży on Wam wiele lat. Alfonso Bialetti wymyślili to ustrojstwo i pierwszy model pojawił się w 1933 roku. Logo firmy przedstawia karykaturę syna Bialettiego Paolo który zamawia kolejne espresso, bo tak we Włoszech zamawia się kawę.