23.07.2020 Ograniczanie rozchodu.

W ramach działań wymienionych w tytule tego wpisu, ograniczam swój rozchód i w związku z tym działaniem zrezygnowałem z dalszego subskrybowania HBO GO, to będzie jakieś 24 zł i 90 gr na miesiąc, niby nie wielka kwota, ale w ciągu roku zrobi się z tego prawie 300 zł. Trzy stówy można już zainwestować w srebrną monetę z liściem klonowym, to czyste srebro będzie można sprzedać za wyższą cenę kiedy skończy się bessa i cena złota zacznie spadać, a cena srebra wzrastać. Netflixa zostawiłem, mimo że jest droższy bo 43 złote, ale też częściej patrzyłem w Netflixa a HBO leżało odłogiem.

Druga sprawa to jak płacić mniej. Mianowicie to nowe radio wystartowało już jakiś czas temu, ale to radio którego nie usłyszymy na żadnej częstotliwości bo to radio które streamuje sygnał przez internet. No i spoko, myślałem że kupie sobie jakiś mały radioodbiornik żeby podłączyć go do amplitunera mojego zestawu HiFi no i będę go wykorzystywał by słuchać tej stacji na tym sprzęcie. Ale wpadłem na pomysł, bo do słuchania w nocy używam mojego zapasowego smartphone’a TP Link Nefos przez którego łączę się z siecią przez WiFi i przez głośniczek który ma na pleckach płynie muzyka emitowana przez to radio (w nocy nadają samą muzykę, ale żeby za dnia słuchać audycji na tym radiu to można podłączyć tego smartphone’a przez taki kabel do amplitunera i będzie można słuchać tego radia przez HiFi.

I teraz Radyjko z WiFi żeby słuchać radia internetowego to ceny kształtują się w następujący sposób 100 zł – 2000 zł, natomiast kabel kosztował wraz z wysyłką jedynie 38 zł. Jest oszczędność ?

16.07.2020 Moka

Chcesz się napić kawy w stylu Włoskim ? Nie trzeba iść do kawiarni, możesz zrobić Cappuccino, Cafe Late, Mcchiato czy Flat White w domu, ta ostatnia pozycja pochodzi z Antypodów, nie odważę się tutaj określić czy wymyślili Flat White w Australii czy w Nowej Zelandii (Ja wolałbym by była to Nowa Zelandia), w każdym bądź razie oba kraje spierają się między sobą o to gdzie wynaleziono ten napój kawowy od lat.

Moka inaczej Bialetti Moka Express występuje w pojemnościach 1tz, 2tz, 3tz, 4tz, 6tz, 9tz, 10tz, 12tz, 18tz; mowa tu tylko o klasycznej aluminiowej wersji. Ja posiadam 1tz, bowiem uważam że jeśli ma być to napar we Włoskim stylu to pije się go w filiżankach od espresso bo Moka 1tz mieści 50 ml naparu, taka ilość jest zapewne dwa razy mniej gęsta od espresso (25 ml) i dla tego musi być jej 50 ml (choć to zapewne moje konfabulacje).

Taka maszynka Bialettiego jest złożona z kilku części, czajniczek do którego wlatuje napar wypchnięty przez słupek znajdujący się w środku czajniczka, uszczelkę która przytrzymuje sitko i uszczelnia całą dolną cześć czajniczka, a sitko ma za zadanie przepuścić napar ale nie przepuszczać przemiału co nie udaje się bo pył zawarty w przemiale i tak przeleci przez te oczka. U dołu jest “lejek” wsadzony w zbiorniczek na wodę który posiada zawór bezpieczeństwa albowiem Moka jest urządzeniem które wytwarza ciśnienie (jakieś 1,2 bara) by przepchnąć gorącą wodę dołem lejka w kierunku przemiału który znajduje się w lejku, następnie to wszystko się zaparza i ciśnienie przeciska napar do czajniczka. Ciśnienie wypycha wodę do naparu, a napar wypycha do czajniczka, w momencie w którym woda nie mogła by w jakiś sposób przedostać się do przemiału i ciśnienie jeszcze by wzrosło to zadziała zawór bezpieczeństwa, widziałem to.

Najpierw mielimy kawę na drobny piasek (w Comandante 18 kliknięć), do zbiorniczka wlewamy wrzątek i wkładamy tam lejek z wsypanym doń przemiałem i stawiamy na ogniu (jeśli chcecie postawić na płycie indukcyjnej to potrzebna będzie płytka która nagrzewać się będzie od indukcji i nagrzewać będzie naszą Mokę).

Kiedy napar zacznie już wyciekać do czajniczka i kiedy zmieni kolor na jaśniejszy to wtedy zdejmujemy Mokę z ognia i stawiamy z dala, wówczas ekstrakcja zostanie przerwana. Inaczej do naparu wlatywała by jeszcze woda. Napar z Moki  jest mocny w smaku podobnie jak espresso, to nie ta gęstość (espresso jest  wytwarzane z bardzo drobno mielonej kawy którą ekstrahuje woda pod ciśnieniem 8 – 9 barów czyli sporo więcej niż Moka) i nie ma cremy.

Polecam, pamiętajcie jednak by po tym jak Moka wystygnie Mokę umyć, wypłukać i wytrzeć do sucha, dbajcie o sprzęt do parzenia kawy, a posłuży on Wam wiele lat. Alfonso Bialetti wymyślili to ustrojstwo i pierwszy model pojawił się w 1933 roku. Logo firmy przedstawia karykaturę syna Bialettiego Paolo który zamawia kolejne espresso, bo tak we Włoszech zamawia się kawę.

 

15.07.2020 AeroPress

Cały świat oszalał na punkcie tego narzędzia do parzenia kawy. Początkowo wydawał mi się nie potrzebnym narzędziem, napar wychodził zeń średnio dobry. Potem wymyśliłem przepis i kawa wychodzi prima sort, mogę polecić:

Ziarna mielimy na piasek (ustawienie na młynku Comandante to 25 kliknięć), dokładnie 20 gramów. następnie w metodzie nie obróconej wyjmujemy tłok, wkładami filtr w sitko i przykręcamy sitko do wylotu, następnie przelewamy filtr wodą lejemy do środka głównej części AeroPress’u by go wygrzać, lejemy po filtrze by napar nie smakował papierem.

Kiedy filtr będzie już przelany, a cała woda przesączy się przez filtr i wyląduje (np. w zlewie) w serwerze (patrz lewe zdjęcie powyżej, ów czarny element pomaga przeciskać napar do pojemników, do wylotu których do których nie zmieści się końcówka (czyli sitko), zdjęcie po prawej pokazuje wnętrze AeroPress’a wraz z zamontowanym sitkiem w którym to jest filtr). Lejemy doś 200 gramów wody, mieszamy 10 sekund, a następnie zatykamy wejście tłokiem (by woda którą wlaliśmy, a która parzy teraz przemiał z ziaren kawy nie uciekła).

Następnie po jakichś 5 minutach obracamy w ręku z aeropress’em by wymieszać zawartość i delikatnie ciśniemy (do takiego czajniczka jak mój potrzebne jest użycie tego czarnego elementu (patrz wyżej) by ustabilizować AeroPress w czasie przeciskania naparu. Sama metoda jaką jest AeroPress jest jedną z trzeciofalowych metod parzenia, jest jedną z najpopularniejszych metod i nawet Panowie z kanału European Coffee Trip nakręcili film o tej metodzie i o tym narzędziu.

Jeśli chcecie rozpocząć przygodę z Speciality Coffee to radziłbym zacząć od AeroPress’a, skorzystajcie z mojego przepisu, a zrozumiecie cóż takiego jest w tej metodzie że szaleje na jej punkcie cały świat. Poniżej pokażę Tima Wendelboe który pokaże Wam jak parzyć kawę za pomocą tego narzędzia, tej strzykawy. To Tim zorganizował pierwsze W.A.C. (World AeroPress Championship) mistrzostwa świata w parzeniu za pomocą AeroPressa w swojej kawiarni w Oslo (Grüners gate 1, 0552 Oslo, Norwegia).

Co roku mistrzostwa krajowe i tacy którzy zwyciężą mistrzostwa krajowe jadą na mistrzostwa międzynarodowe (W.A.C.). Nagrodą dla zwycięzcy mistrzostw międzynarodowych jest wycieczka na plantację kawy. W 2016 roku Mistrzem Świata jest Filip Kucharczyk, a rok po nim w 2017 roku Mistrzynią zostaje Paulina Miczka, ale przed nimi był ktoś jeszcze z Polski ale za Chiny Ludowe nie mogę tego nigdzie znaleźć, podpowiedzi proszę zamieszczać w komentarzu.

Polecam AeroPress przepisów na parzenie kawy w tym ustrojstwie jest tyle ile jego użytkowników, a może jeszcze więcej, dołącz do nas.

12.07.2020 Cappuccino

Już chciałem kupować cappuccinator (tak włosi nazywają Frenchpress i na podobieństwo zrobione spieniacze do mleka), ale przypomniałem sobie o tym że Ja nie pijam czegoś takiego jak kawa ze spienionym mlekiem, to napój dla dam dworu, panien z dobrego domu i podfruwajek. Z resztą po co psuć dobry napar.

A było to tak. Przypomniałem sobie już jakiś czas temu że posiadam Mokę i to w rozmiarze 1 tz. Więc zmieliłem sześć gramów ziaren wypalonej po espresso kawy Brazylia Diamond przy ustawieniu grubości mielenia 18 kliknięć. Mleko spieniłem za pomocą frenchpressa należącego do mojego Taty. Potem przelałem to do filiżanki (4 tz), a następnie zalałem mlekiem. Było smaczne.

Edit 10:46, 12.07.2020: Żeby nie było. We Włoszech cappuccino podaje się w 150 ml filiżankach. W klasycznym przepisie jest że to espresso ma pojemność 25 ml, więc w cappucino to będzie 25 ml kawy, a 125 ml mleka. Jako że nie mam maszyny do espresso w domu to użyłem Moki, ale ta pojemność 1 tz to jest 50 ml naparu który Moka może zrobić, więc mleka powinno być 150 ml i dla tego filiżanka była 4 tz czyli 200 ml.

Edit 11:59, 13.07.2020: Ściemniałem że kawy z mlekiem nie pijam, takie cappuccino zrobione własnoręcznie to bardzo chętnie do śniadania, tym bardziej że mleko za pomocą frenchpressa można spienić na aksamitną pianę i cappuccino wychodzi płaskie, bez góry piany nad rantem filiżanki.

08.07.2020 Drip your coffee

Pierwszą metodą przelewową którą poznałem bliżej jest Drip, jest to moja ulubiona metoda zaparzania kawy. Kiedy zdecydowałem o tym że będę co rano wypijał kawę by zmyć nią senność, dowiedziałem się o metodach przelewowych a z treści vloga Arabean dowiedziałem się że napar z Dripa wychodzi klarowny, że dużo łatwiej jest wyczuwać aromaty, a przede wszystkim jest słodki.

Dla tego właśnie potrzebne są ziarna speciality. Piłem kawę z przelewu w Starbucks, napar z ziaren commodity (zwykłe, bez tożsamości) smakował, no cóż, nie wyczułem żadnego body, żadnej kwasowości i żadnych aromatów, nie wiem czy stół u Was w kuchni jest tak płaski jak płaska była ta kawa. Jak zatem parzyć tego dripa ? SCA radzi by na każde 6 gramów ziaren przypadało 100 gramów wody, w tej konfiguracji napar wychodzi prima sort.

No tak, ale żeby napar wyszedł prima sort wiele zleży od sposobu w jaki będziemy lać na przemiał gorącą (92° – 96° Celsjusza) wodę. wsypaliśmy 12 gramów (parzymy dla siebie 200 g naparu) przemiału. Przelaliśmy filtr w dripie gorącą wodą (inaczej w naparze dało by się wyczuć ten filtr). Włączamy stoper i zaczynając od centrum, kolistymi ruchami lejemy wodę (tylko 50 g) aż do brzegu filtra, staramy się pokryć tymi 50 gramami wody całą powierzchnię przemiału. Następnie czekamy 30 sekund, to preinfuzja, wówczas ucieka z przemiału dwutlenek węgla powstały przy wypalaniu, rozwijają się aromaty dzięki czemu napar wyjdzie smaczny.

Następnie wlewamy wodę w dwóch rzutach, skoro wlane zostało 50 gramów wody to zostało nam 150 gramów, radziłbym więc podzielić to tak. Najpierw lejemy 100 gramów wody, a jak ta przeleci lejemy 50 gramów. Kiedy cała woda, a raczej będąc naparem znajdzie się w serwerze (tak nazywamy pojemnik do którego będzie zlatywać zaparzona kawa) zdejmujemy Dripa z zawartością, wyjmujemy filtr z przemiałem i wrzucamy do kosza.

Drip płuczemy pod kranem, wycieramy do sucha (utrzymanie sprzętu do parzenia kawy w czystości pozwoli cieszyć się nim przez lata) i odstawiamy tam skąd go wzięliśmy. Oczywiście waga jest niezbędna (może być kuchenna), co do “konewki” to nie musicie od razu kupować czajniczka z szyjką gęsi, ze zwykłego czajnika elektrycznego (jaki Macie w kuchni) też można zalewać dripa, trzeba tylko pilnować by strumień był cienki, z gęsią szyjką jest to jednak dużo wygodniejsze.

Oczywiście nie namawiam Was, nadal przecież można kupować liofilizat, zalewać go wrzątkiem w kubku, jednakże nie wyczujecie tam tej słodkiej kwasowości, aromatu cytrusów, poziomek, truskawek, czekolady i co tylko ten napar Wam zdradzi. Polecam speciality coffee, olejcie commodity coffee bo nie wnosi tyle co ta pierwsza.

05.07.2020 *.flac

Ludzie dzielą się na tych którzy muzyki słuchają, na tych którzy lubią posłuchać ale się nie znają i na tych którzy komponują/wykonują. Ja niestety należę do tej pierwszej grupy, nie dość że słucham to jeszcze kolekcjonuję. Zawsze lubiłem odtwarzać, niestety nie zawsze ta odtwarzana muzyka była w takiej jakości w jakiej mogła być, zgrana 1:1 z płyty audio. Od dawna wiadomo jak dużo wycina format *.mp3, nigdy się tym jakoś nie przejmowałem do czasu kiedy facet w sklepie Sony powiedział mi że mój odtwarzacz odtwarza dźwięk w wysokiej rozdzielczości, że moje Sony NW-A35 odtwarza *.flac format.

Oczywiście wiedziałem o tym bezstratnym formacie od dawna ale zawsze uważałem że i tak nie mam tyle miejsca na dysku twardym więc nie. Poza tym te wszystkie *.mp3 które miałem w owym czasie były kradzione. Wówczas też zdecydowałem że odkupię całą muzykę (to wciąż trwa) którą ściągnąłem. Minęło następnych kilka lat, zacząłem zarabiać trochę lepiej (ale na tego zdrajcę i figuranta Dudę i tak nie zagłosuję) to zacząłem kupować płyty i ciągle uważałem że format *.mp3 w najwyższym 320 Kb/s będzie wystarczający. Minęło kilka roków i dorobiłem się dysku 2 TB ale nie pamiętałem o formacie *.flac.

Dopiero jak mi powiedzieli że mój odtwarzacz (Sony NW-A35) obsługuje też ten format, przypomniałem sobie że przecież mój Sandisk Sansa e280r też obsługuje (większość przenośnych odtwarzaczy od tego producenta) format *.flac. I wtedy zdecydowałem że usunę całą muzykę którą miałem w *.mp3 i całą dyskografię (ponad 700 płyt) przekonwertuję do *.flac w najwyższym ? Kb/s. No właśnie, jaki bitrate w stosunku do *.mp3 ma ten format ? Ano waha się pomiędzy 700 Kb/s a 1000 Kb/s. Przepaść generalnie dla tego że *.flac jest formatem bezstratnym. Objawia się to w scenie jaką słychać gdy odtwarza się muzykę w tym formacie, słychać również głębię jeśli nagranie zostało zrealizowane w jakiejś większej kubaturze, np. sala koncertowa. Słychać wszystko, każdy instrument, wszystkie detale.

Oczywiście ze słyszeniem jest tak samo jak ze smakiem czy dotykiem, przecież wiemy co dla nas najprzyjemniejsze. Kolega opowiadał mi kiedyś o swoim znajomym który kupił radio samochodowe bardzo drogie audiofilskiej marki, tak samo głośniki, wkładał doń zwykłą zremasterowaną płytę audio z klasycznym wykonaniem (bodajże koncert symfoniczny) i dziwił się że to nie brzmi tak jak powinno. Pomijając że wnętrze jego samochodu to nie kubatura sali koncertowej dodał bym że płyta nie spełnia warunków jakie stawia koncert symfoniczny zarejestrowany w hali koncertowej, nie ta rozdzielczość. On potrzebował SACD płyty audio o zwiększonej pojemności na której zmieści się ten sam koncert tyle że w lepszej rozdzielczości.

Fakt jest faktem że zawartość płyty kompaktowej ze studyjnym nagraniem kolejnego albumu grupy X to już raz skompresowane nagranie inaczej nie zmieściłoby się na tym standardowym krążku. Jednakże oryginalny zapis koncertu zmieści  się na Super Audio Compact Disc, ponieważ taka płyta ma podwójnie większą pojemność dlatego ten materiał może się tam pomieścić. Niestety format *.mp3 wycina tę szeroką jak świat cały scenę, tę głębię. Szkoda nań czasu i słuchawek, dlatego polecam format *.flac.

02.07.2020 Chemex

Miałem pisać o metodach zaparzania kawy. Wiemy już o trzeciej fali kawowej, dziś kawy z metod przelewowych można napić się w kawiarniach (niestety nie w każdej). Jedną z metod przelewowych jest Chemex. Tu o Chemeksie Maciej Duszak:

Chemex jest sexy i napar z Chemexu jest sexy. Speciality Coffee Asociation radzi by do metod przelewowych stosować dozę 6 gramów kawy na 100 ml wody, dlatego dziś parzyłem dla siebie Gwatemalę Huguetenango w dozie 12 gramów na 200 ml wody, ziarno było wypalone nieco ciemniej (jak do Espresso), ale nic nie broni temu by parzyć te ziarna (raczej przemiał) w metodach przelewowych, więc i w Chemeksie. Napar z Chemexu jest delikatniejszy w smaku niż z Dripa (o którym napiszę już nie długo), może się kojarzyć z naparem herbacianym, niektóre gatunki mogą kojarzyć się z herbatą która zwie się Earl Grey. Ja jeszcze nie trafiłem, ale trafiam ciągle na aromaty owoców. Bardzo lubię Chemex, tu dużo łatwiej wyczuć aromaty zawarte w naparze niż np. w Dripie. Polecam ten sposób, nie dość że zaparzycie w nim pyszny napar to świetnie wygląda na półce.

29.06.2020 Czemu Linux, czemu nie Windows.

Już na stałe zainstalowałem na swojej maszynie (staruszku) Asus N61VG system operacyjny GNU/Linux. Co takiego kryje się w tym systemie operacyjnym (OS), że nie chcę się przesiadać na powrót na Windowsa.

Jest za darmo i jest wysoce funkcjonalny. W Windowsie nie zainstaluję wielu aplikacji za pomocą jednego polecenia np. sudo apt-get install gnome-juicer totem rhythmbox, to polecenie od razu zainstaluje takie programy jak Rhythmbox (odtwarzanie muzyki z plików, konwertowanie z płyt audio (ale tylko *.mp3, *.ogg, *.flac, *.mp4 i *.alac) oraz odtwarzanie streamu z radia tylko trzeba znać adres), Sound-Juicer (konwerter z płyt audio, podobne formaty jak wyżej) i VLC (odtwarzanie filmów, DVD, streaming). Ponad to zaraz po instalacji otrzymałem pakiet biurowy LibreOffice (robi robotę), choć oczywiście jeśli chcecie OpenOffice (teraz Apache OpenOffice) to myślę że nadal można to zainstalować z repozytoriów.

Libre Office

Oczywiście jeśli macie płytę z Microsoft Office to da się zainstalować ten program również na Linuksie tylko trzeba użyć emulatora Wine. Z resztą jest wiele natywnych aplikacji które są przeznaczone i dla Microsoft Windows i dla GNU/Linux. To Google Chrome, Google Earth, VLC, Firefox i Thunderbird i wiele innych. Nie oznacza to jednak że w Linuksie nie ma żadnych programów, np. Xubuntu instaluje się tak patrząc na odtwarzanie filmów i muzyki to jeden program Parole które od razu odinstalowałem bo do odtwarzania filmów zainstalowałem sobie VLC, ale ikonka VLC mi nie pasowała więc dałem ikonkę od Totema (klaps filmowy), w Linuksie da się robić takie rzeczy, to znaczy cały deseń można zmienić, dla tego Windows nie jest mi do niczego potrzebny.

Odtwarzanie DVD

Nie jest prawdą to co kiedyś słyszałem że bez internetu nie ma co robić w Linuksie, ależ jest można słuchać muzyki, obrabiać grafikę z pomocą programu Gimp albo grafikę wektorową za pomocą programu InkScape i postawić serwer www, oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że Gimp to nie PhotoShop, a InkScape to nie Corel, ale w obu programach daje się robić rzeczy tak samo jak w tych dwój dla Windowsa, poza tym jest jeszcze Wine więc czemu by nie zainstalować CS2 na Linuksie ? Zapewne da się. Ale co do internetu, czym przeglądać tę sieć globalną ? Jest kilka natywnych programów jak Midori, Konqueror i inne, ale jak zainstalujecie sobie Linuksa to od razu będzie tam Firefox, ale Ja wolałem Google Chrome więc Firefox został odinstalowany.

Google Chrome

Cóż dalej ? Czym nagrywać płyty, świetnym programem do na grywania płyt jest Xfburn (Xfce), ale też Bracero (Gnome) i K3B (KDE), ale domyślam się że jest parę innych. Problem może być z wbudowaną kamerą internetową w laptopach, bo pokazuje obraz odwrotnie (do góry nogami), jest cała masa rozwiązań tego problemu w internecie, ale Ja poszedłem po najmniejszej linii oporu i kupiłem kamerkę na usb i pokazuje mnie normalnie. Dlatego jak będe kupował nowego laptopa to nie będzie miał kamery internetowej.

Xfburn

Co do gierek, jeśli nie da się zainstalować na Wine to pozostaje albo wirtualna maszyna, albo kupić sobie konsolę. Wielu rzeczy niestety się nie przeskoczy w Linuksie. Bo Linux to nie Windows i to trzeba zapamiętać. Dla mnie Linux jest całkiem wygodny, mam tu dwie natywne gierki (Warsow i Minecraft), mam na czym odtwarzać muzykę (rhythmbox) i odtwarzać filmy (VLC), mam czym konwertować płyty audio (Sound-Juicer), mam czym tagować pliki (Picard i EasyTag), nie jest tak źle, a że nie zagram w Dragon Age, cóż od tego zamierzam się odzwyczaić. Poza tym dostajecie możliwość zainstalowania też innych środowisk graficznych, a jest ich cała masa: KDE, Gnome, Xfce, Lxde i Lxqt, OpenBox, Enlightenment, Mate, Cinnamon, Phanteon, Lumina, Unity, CDE i parę innych. Tak więc olać MS Windows i zapraszam do zabawy w instalowanie, cudowanie, zmienianie. Każdy może dopasować ten OS pod siebie.

26.06.2020 Linux

Dlaczego Linux, a nie Windows ? Cóż, to już wiele miesięcy temu na stałe przesiadłem się na Linux’a, a od kilkunastu lat bawię się Linux’em. Linux podzielony jest na dystrybucje, pierwszymi były Debian, Slackware i Red Hat. Pierwszą dystrybucją z którą się zetknąłem był Aurox Linux Polskiej produkcji, płytkę live na które był ten Aurox dostałem od Jacka, powiedział “Masz, to jest płytka live, nie będziesz musiał nic instalować, system uruchomi się w trybie live z płyty”. Przyniosłem tę płytę do domu, wsadziłem do szuflady napędu optycznego w komputerze mojego Taty.

Xubuntu 20.04

Zachwycił mnie deseń środowiska graficznego, myślę że to było w roku 2003 może, albo gdzieś tak w okolicach, było to środowisko graficzne KDE (K Desktop Evirnoment), powstało w 1998 roku. Ta edycja którą miał ten Aurox (Polska dystrybucja obecnie już nie rozwijana) Live z 2003 roku miała takie cukierkowe kolory, była śliczna. Drugą dystrybucją z którą związałem się na następne kilka lat był Mandrake Linux (przemianowany później na Mandrivę, obecnie już nie rozwijany). Była to dystrybucja tak jak Aurox oparta na Red Hat Linux.

Mandrake 10.0

Bardzo mi się podobał, używałem go jak Windows’a bez używania konsoli, przerażała mnie, nie znałem żadnych komend. Potem jakoś w 2006 roku zafascynowało mnie Ubuntu ze środowiskiem graficznym (powstałym w 2000 roku) ultralekkim Gnome 2, był to całkiem wygodny, prosty w konfiguracji i uczynieniu tego sytemu user friendly, jest to system operacyjny oparty na Debianie. To tam odkryłem jak potężnym narzędziem jest konsola, że za pomocą polecenia sudo apt-get install [nazwa programu] instalacja programu bez użycia graficznej nakładki, potrzeba znać tylko nazwę programu. Potem kiedy wszedł Gnome 3 przerzuciłem się na Xubuntu.

Gnome 3 (Fedora 32)

To Xfce zmanipulowane przez twórców Xubuntu bardzo mi się podoba, swoją prostotą i wygodą użytkowania, co prawda ostatnio przez kilka dni używałem Fedory WorkStation 32 która za standardowe środowisko graficzne ma właśnie Gnome 3. Poużywałem tego środowiska graficznego i muszę przyznać że jest całkiem wygodne, Ja jednak wolę Xubuntu. Pamiętam jak pierwszy raz zetknąłem się z poleceniem sudo (jak jeszcze użytkowałem Mandrake’a) dziwiłem się co to za dziwne polecenie, do czego ono służy.

Xubuntu 19.04

Dopiero jak przerzuciłem się na Ubuntu zrozumiałem jak bardzo jest wygodne, ale nie wolno go nadużywać. Sudo to chwilowe nadanie uprawnień super użytkownika, jest bardzo pomocne. Dla czego więc warto przesiąść się z Windows’a na Linux’a ? Ano odpowiedź jest prosta Linux to stabilny system, dużo stabilniejszy od MS Windows, posiada pakiet biurowy od razu po instalacji (może to nie Office, ale Ja używam od kilkunastu lat i na prawdę mimo że jest inny to jednak polecam), prawie nic nie kosztuje (piszę prawie, bo potrzebna jest czysta płyta i prąd żeby nagrać ściągnięty obraz *.iso). Fakt na samym początku sprawa uczynienia systemu user friendly może wydawać się nad wyraz skomplikowana, ale kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi. Na początek wybrałbym Xubuntu.

21.06.2020 Zmiany zmiany.

Odnośniki pojawiły się już jakiś czas temu na moim nowym blogu, ale były przesunięte (pisałem je w HTMLu), teraz znalazłem dwie wtyczki które rozwiązują problem i odnośników i dzielenia się.

Te wtyczki to Email Subscribers & Newsletters i Simple Links które znalazłem w katalogu wtyczek, proste narzędzia, jak działa ta pierwsza wtyczka przekonam się jak opublikuję ten wpis, dodałem do subskrybentów wszystkich tych którzy subskrybowali wpisy z mojego starego bloga. Osoby które dodałem do subskrypcji wpisując ich adresy e-mail muszą jeszcze potwierdzić czy chcą otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach. Natomiast efekt tej drugiej wtyczki można zobaczyć na screenie który jest zmieszczony powyżej.

Edit 21.06.2020 09:02: Wygląda że z wtyczką Email Subscribers & Newsletters wszystko ok, otrzymałem mejla z powiadomieniem o tym wpisie.